Od figurek do przyłbic: Jak wykorzystać hobby do pomocy szkołom i szpitalom

Społeczne Liceum Ogólnokształcące STO
ul. Słowiańska 2
78-400 Szczecinek

Mateusz Sobolewski jest uczniem liceum STO w Szczecinku i członkiem zespołu Akcja Animacja. Na potrzeby filmów produkowanych przez zespół tworzy figurki w technologii druku 3D. Od kilku tygodni wykorzystuje swoją umiejętność do innych celów. Samodzielnie drukuje przyłbice, które trafiają do szkół, szpitali i domów opieki.

Zachęcamy do przeczytania wywiadu, w którym Mateusz opowiada, jak zaczęła się jego przygoda z drukiem 3D i w jaki sposób pomaga w czasie epidemii.

 

Co drukuje się trudniej – figurki do filmu animowanego czy przyłbice?

MS: Trudniej wykonać figurki. Drukarki 3D drukują od dołu. Figurki mają wystające części, które muszą mieć podpory – to spore utrudnienie. W przypadku przyłbicy podpory nie są potrzebne, ale pojawiają się inne wyzwania. Przykładowo, wydruk może się odkleić. Musiałem znaleźć właściwy spray, żeby tak się nie działo.

Sporo wiesz o druku 3D. Skąd zainteresowanie drukiem trójwymiarowym? To chyba nadal dość niszowe zajęcie.

MS: Drukiem 3D zająłem się przypadkowo. Drukarkę kupił kolega z zespołu Akcja Animacja, który później wyjechał na studia za granicę. Drukarka została, a zespół potrzebował figurek do kolejnych filmów. Na własną rękę zacząłem się uczyć obsługi drukarki.

Gdzie szukałeś informacji?

MS: Zwykle korzystałem z grup na portalach społecznościowych, czasem pomagał mi tata. W trudniejszych chwilach kręciłem wideo, które wysyłałem koledze. On podpowiadał mi, co muszę zmienić, poprawić. Nauka drukowania wymaga czasu, bo w drukarce zawsze coś może się zepsuć. Wystarczy poluzowana śrubka i wydruk nie jest już tak dokładny jak powinien. Po roku doszedłem do etapu, w którym jestem w stanie wydrukować w zasadzie wszystko, jeśli tylko ma dobry projekt. Ale nie narzekam na brak wyzwań.

Druk przyłbicy był takim wyzwaniem?

MS: Skorzystałem z gotowego projektu, który trochę zmodyfikowałem. Pierwsza wersja wyszła fatalnie. Gdyby nie rodzice, którzy zachęcali do kolejnych prób, pewnie bym się poddał. Dopingowany przez mamę i tatę zgłębiłem temat, znalazłem dobry model, usprawniłem druk. Teraz jedna przyłbica drukuje się 2 godziny, a efekt jest naprawdę dobry.

Jak drukowanie wygląda w praktyce?

MS: Początkowo drukarka stała w moim pokoju, ale trudno było spać – ten sprzęt wydaje dziwne odgłosy. Teraz drukarka stoi za drzwiami, pracuje w zasadzie bez przerwy. Na szczęście cały proces nie wymaga dużego zaangażowania. Czas potrzebny na wydruk mogę poświęcić na kontakt z przyjaciółmi, pomoc rodzicom. Zwykle co 2-3 dni w drukarce coś się rozkalibrowuje i wtedy muszę jej poświęcić więcej czasu - naprawić lub zmienić ustawienia.

Skąd pomysł, by drukować przyłbice?

MS: Wydrukiem przyłbic zainteresowałem się w związku z epidemią. Początkowo z własnych materiałów wykonałem przyłbice dla siebie i rodziny. Do większego wysiłku zmotywował mnie apel hospicjum w Szczecinku, które prosiło o wsparcie. Tam przekazaliśmy pierwsze przyłbice. Kolejne trafiły do szkół, przedszkoli, szpitali i domów pomocy społecznej. W ich wyszukiwaniu pomaga mi Pani Jolanta Sierpińska, która kieruje zespołem Akcja Animacja. W sumie rozdaliśmy już ok. 200 sztuk – najwięcej szpitalowi przy ul. Koszarowej we Wrocławiu.

Jak reagowali obdarowani?

MS: Zwykle byli zaskoczeni, że nie chcemy pieniędzy. Ludzie cieszyli się i dziękowali. Te podziękowania to dla mnie najlepsza motywacja.

Na jak długo jej wystarczy?

MS: W kolejnych tygodniach nie będę narzekał na brak zajęcia, bo otwarto przedszkola i szkoły, tam przyłbice są bardzo potrzebne. Chcę by ludzie dzięki przyłbicom czuli się bezpiecznie. Gdy zapotrzebowanie będzie się zmniejszać, wtedy będę się zastanawiał.

I co dalej ? Druk 3D pozostanie Twoim hobby?

MS: Do profesjonalizmu dużo mi jeszcze brakuje. Druk 3D sprawia mi przyjemność, to moje hobby; może przyda się w mojej przyszłej pracy?

Znajdź szkołę