„Zmiana nie może być celem i fetyszem” – rozmowa z Anną Okońską-Walkowicz

Po niedawnych wyborach nowych władz STO, na przełomie dwóch kadencji, oddajemy głos byłej prezes STO, Annie Okońskiej-Walkowicz, oraz obecnemu prezesowi, Zygmuntowi Puchalskiemu. W pierwszym wywiadzie Anna Okońska-Walkowicz podsumowuje dokonania minionych kadencji, a nawet sięga pamięcią jeszcze dalej, do początków STO. Druga rozmowa – z Zygmuntem Puchalskim, już wkrótce.

Przez ostatnie dwie kadencje była Pani prezesem STO. Co było największym wyzwaniem w momencie obejmowania przez Panią stanowiska?

Od początku mojego zaangażowania w prace STO, tj. od 1987 roku, wyzwania były podobne. Proszę pamiętać, że od 1992 roku pracuję w gronie członków Zarządu Głównego Społecznego Towarzystwa Oświatowego, a od 1995 roku jako jego wiceprezes. Miałam więc wpływ na charakter stowarzyszenia i jego rozwój. Założyciel stowarzyszenia i jego prezes przez 23 lata, był bardzo otwarty na wszelkie inicjatywy liderów lokalnych, którzy angażowali się w prace Zarządu. Stowarzyszenie okazało się być dla mnie wspaniałym miejscem realizowania marzeń o dobrej niekonwencjonalnej edukacji, przestrzenią kreowania twórczych zespołów i okazją do zawierania inspirujących znajomości i przyjaźni.

Zawsze urzekało mnie w STO to, że skupia ono ludzi z różnych regionów Polski, którym szczerze zależy na edukacji swoich dzieci i którzy tej sprawie gotowi są poświęcić swój czas i pieniądze. Doceniałam ogromne zaangażowanie nauczycieli, którzy dla tworzenia według swego pomysłu szkół niepublicznych potrafili zostawiać pewne miejsca pracy i oddawać się z pasją tworzeniu czegoś nowego. Skupienie tych niezwykłych osób STO zawdzięcza prezesowi Starzyńskiemu. Ja za swój cel obrałam ich integrowanie, tworzenie warunków do wzajemnego oddziaływania, wymiany dobrych praktyk, profesjonalizowania działań. To budowanie kultury organizacji wynikało z troski o wysokie standardy w edukacji, relacje oparte na życzliwości i szacunku oraz skuteczność – rozumianą jako zgodność z ambitnymi i otwarcie stawianymi celami. Nadal uważam, że są to najważniejsze wyzwania dla STO.

Jakie były najważniejsze osiągnięcia ostatnich kadencji Zarządu Głównego?

Przede wszystkim w minionej kadencji powstały ważne dokumenty, które, o ile będą rzetelnie respektowane, powinny zapewnić stowarzyszeniu na lata stabilność, wyjątkowość i siłę. Mam tu na myśli Strategię dla STO na lata 2016-2022, Statut Stowarzyszenia dostosowany do znowelizowanej ustawy o stowarzyszeniach oraz projekt Programu Wychowawczego dla szkół STO. Ważne było także uporządkowanie finansów Towarzystwa, zwiększenie ich transparentności oraz wypracowanie trwałych standardów w tym zakresie. Rosnąca dysproporcja pomiędzy przychodami i kosztami, zmuszała do podjęcia zdecydowanych kroków. Moja konsekwencja w tym zakresie zaprocentowała stabilizacją budżetu i zgromadzeniem środków, które mogliśmy przekazywać szkołom i kołom STO. Wyzwaniem chwili było również włączenie STO i jego szkół w nurt nowych technologii uczenia się i zarządzania. Stało się to możliwe dzięki nawiązaniu współpracy z firmą Apple i gotowością lokalnych liderów do odwiedzania najnowocześniejszych szkół Europy.

Przed wieloma laty dla zapewnienia sprawności organizacyjnej, ale także wysokich standardów pracy stowarzyszenia na rzecz kół i szkół, zapisano w statucie istnienie Biura STO. Starałam się upodmiotowić biuro, szanując kompetencje jego dyrektora i traktując jego pracowników jako współtwórców i współodpowiedzialnych za życie stowarzyszenia. W mojej ocenie przyniosło to znakomite efekty w postaci ogromnego zaangażowania i profesjonalizacji pracy. W myśl tej samej zasady dzielenia się odpowiedzialnością, kierowałam także pracami ZG STO. Stowarzyszenie wymagało ogromnego społecznego zaangażowania od wszystkich członków Zarządu Głównego.

Oczekiwaniem środowiska STO była także lepsza promocja naszych działań, tak lokalnych, jak i centralnych. Od lat próbowaliśmy to robić własnymi siłami, jednak efekty nie były wystarczające. Nasze szkoły, zajmujące pierwsze miejsca w rankingach, oczekiwały odzwierciedlenia tych wyników w mediach, ponieważ prospołeczne działania na rzecz wysokiej jakości edukacji powinny być przykładem dobrych praktyk. Dlatego trzy lata temu, we wrześniu 2013 r. na posiedzeniu ZG STO w Tropiu, podjęliśmy współpracę ze specjalistami. Kolejne trudności były stopniowo przełamywane. Każde koło czy szkoła kontaktują się z biurem prasowym poprzez swego działacza czy wyszkolonego pracownika. Myślę, że praca zatrudnianych specjalistów pomogła w wypromowaniu STO jako ważnej, niezależnej organizacji edukacyjnej.

Jak przez ostatnie 6 lat zmieniło się stowarzyszenie?

Bardzo bliska jest mi myśl filozoficzna Zygmunta Baumana dotycząca płynnej nowoczesności. To niezwykle trafne określenie charakteru zachodzących zjawisk i instytucji społecznych kazało mi dołożyć wszelkich starań, aby coraz lepiej zorganizowane, bardziej spójne i dostatnie stowarzyszenie zmieniało się w jak najmniejszym stopniu. Zmiana nie może być celem i fetyszem, a jej brak kojarzony z regresem. Stałość, stabilność, jasno wyznaczony cel, jakim jest staranna, odpowiedzialna edukacja pokoleń, nie wymagają zmiany. Moim zdaniem stowarzyszenie się nie zmieniło i to poczytuję sobie przewrotnie za sukces. Myślę, że jest mocniejsze, bardziej zintegrowane, więcej środowisk świadomie podziela misje i cele strategiczne oraz uczestniczy w życiu stowarzyszenia. Jeżeli coś się zmieniło to pewne elementy kultury organizacyjnej. Wszystkie środowiska są równo traktowane, jeśli chodzi o powinności wobec STO. Wzrosło ponadto poszanowanie dla zapisów statutowych. I to właśnie statut wyraźnie wskazuje na rolę prezesa, który kieruje pracami Zarządu Głównego. To Zarząd Główny jest władzą STO między zjazdami, a nie prezes. Urzeczywistnianie tej zasady było niezwykle istotne dla rozwoju stowarzyszenia i jego demokratyzacji.

W ostatnich latach w STO trwały prace poświęcone wypracowaniu trzech ważnych dokumentów, o których Pani wspomniała. Jak te dokumenty wpływają na dalsze funkcjonowanie Towarzystwa?

Dokumenty te, już na poziomie założeń, powstawały we współpracy ze wszystkimi chętnymi, w tym przedstawicielami kół i szkół. Długotrwała praca zespołowa zaowocowała wspólnym językiem mówienia o ważnych dla STO sprawach i polaryzowaniem poglądów wynikających z różnorodnych doświadczeń. Proces wspólnego tworzenia dokumentów był mocnym elementem integrującym działaczy i pracowników stowarzyszenia. Biuro STO i Zarząd Główny były bardzo zaangażowane w opracowanie strategii na lata 2011-2016, a następnie na lata 2016-2022. O konieczności uzgodnienia strategii z tymi, których ona dotyczy, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Wyznaczenie kierunków rozwoju stowarzyszenia pozwala na podejmowanie przez ZG STO i zarządy kół działań zapewniających osiąganie zamierzonych celów. Dla tak dużego stowarzyszenia, jak nasze, jest to niezwykle ważne.

Trochę inna była geneza projektu programu wychowawczego dla szkół STO. Autorzy strategii na lata 2011-2016 słusznie upatrywali w spójnych programach wychowawczych szkół, opartych o uzgodnione wartości, przyczynku do budowania marki STO. Powstał dokument, który służy nie tylko opracowywaniu dobrych programów wychowawczych, scala wychowawczą pracę STO, ale także pomaga budować kulturę zarządzania w szkołach i kołach.

Na czym Pani się chce skoncentrować jako wiceprezes STO?

Na wszystkim, co do tej pory było dla mnie ważne w STO, tj. budowaniu spójnej kultury organizacyjnej stowarzyszenia i szkół, na działaniach integrujących liderów lokalnych, animowaniu Wakacyjnej Szkoły STO i szkoleniach. Będę też chciała służyć upowszechnianiu nowych technologii w dydaktyce i zarządzaniu szkołą, a także pomóc w dalszym otwieraniu się STO na świat XXI wieku, szczególnie w zakresie edukacji. Będę też starała się podnosić prestiż naszego stowarzyszenia w różnych opiniotwórczych gremiach i we wszystkim pomagać obecnemu Prezesowi oraz Biuru.