Nauczyciel Pierwsza Klasa: Anna Tobiacelli

Anna Tobiacelli, nauczyciel bibliotekarz, od ponad dwóch lat ambasadorka eTwinningu w Polsce. Za jej sprawą biblioteka stała się szkolnym centrum projektów międzynarodowych. Odznaczona medalem KEN (2014), Srebrną (2004) i Złotą Odznaką STO (2015), pracuje w  Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 1 im. Jana Nowaka Jeziorańskiego STO w Warszawie

Jaką rolę, poza promocją czytelnictwa, może odgrywać biblioteka w życiu szkoły?

W bibliotece powinna panować atmosfera dyskrecji, otwartości na wszystkie problemy. Dobrze, gdy biblioteka wychodzi naprzeciw aktualnym potrzebom uczniów. Im więcej biblioteka ma do zaoferowania, tym większa liczba uczniów do niej trafi, być może przy okazji sięgnie po książkę. Biblioteka powinna kipieć energią, prowadzić projekty, organizować wycieczki, wymiany uczniów. Energiczny bibliotekarz z pasją może uczynić z biblioteki centrum życia szkoły.

Pani biblioteka stała się szkolnym centrum projektów międzynarodowych. Skąd zainteresowanie takimi projektami?

Od dziecka moim hobby była korespondencja z rówieśnikami z innych krajów. Gdy tylko pojawiły się warunki do organizowania współpracy ze szkołami z innych krajów w Europie, z chęcią podjęłam się związanych z tym zadań. Chciałam otworzyć naszych uczniów na innych, poszerzyć ich horyzonty. Najwięcej dał mi eTwinning – platforma dzięki której nawiązałam bliskie relacje z nauczycielami z zagranicy. To wspólnie z nimi zorganizowałam osiem wymian uczniów i z powodzeniem aplikowałam do projektów typu Socrates, Comenius i Erasmus+.

Czego mogą nauczyć się polscy uczniowie, współpracując z koleżankami i kolegami z zagranicy? I co Pani wynosi z tych projektów?

W międzynarodowych projektach kładę nacisk na otwarcie na innych, obalanie stereotypów, naukę przez doświadczenie historii i kultury Europy. Bezpośrednie spotkanie ma zbliżać dzieci i młodzież z różnych krajów, w praktyce wpływa też na ich stosunek do nauki języka angielskiego. W publikacji na 10-lecie eTwinningu moje dawne uczennice, dziś kończące studia, opisały, jak ważną rolę odegrały nasze projekty w ich wyborach życiowych. Była to dla mnie największa nagroda.

Dzięki tym projektom na pewno sama rozwinęłam się zawodowo. Zyskałam szersze spojrzenie na rolę nauczyciela i bibliotekarza. Projekty międzynarodowe to głównie spotkania przez internet, a co za tym idzie nauka nowych metod i technik. Nie poznałabym tylu programów i aplikacji bez stałej, elektronicznej wymiany informacji z kolegami spoza Polski. Dzięki tym kontaktom mogłam uczestniczyć w wielu kursach i internetowych seminariach – webinarach. Współpraca ze szkołami z innych krajów nie dała mi gotowych zaleceń, raczej ośmieliła do poszukiwań i prób.

Od czego zależy tematyka projektów międzynarodowych, w których uczestniczą uczniowie z Pani szkoły?

Na początku każdego roku szkolnego mam kilka propozycji od znajomych nauczycieli z Europy. Niekiedy sami uczniowie proponują jakieś zagadnienie – tak było w przypadku projektu gimnazjalnego poświęconego Armenii. „Holokaust oczami dzieci” to z kolei temat, który zrodził się w czasie moich rozmów z młodzieżą. Projekty bywają też odpowiedzią na aktualne szkolne wydarzenia. U podstaw koordynowanego przeze mnie od 10 lat „Wychowania ku tolerancji” leżały stereotypy związane z mającymi nas odwiedzić uczniami z Rumunii. Wszystkie projekty mają pełnić rolę wychowawczą i poznawczą, staram się, aby były możliwie różnorodne.

Jak przebiega współpraca młodzieży z różnych krajów? Czy uczniowie potrafią współpracować, bez obciążenia stereotypami, historycznymi zaszłościami?

Problemy pojawiają się rzadko. Jak wspomniałam, w naszym gronie próbowaliśmy uporać się ze stereotypami na temat uczniów z Rumunii. Innym razem musieliśmy włożyć dużo wysiłku, by zmienić postrzeganie Polaków przez młodzież z Litwy, która przyjechała do nas z wieloma uprzedzeniami. Uczniowie są zwykle bardzo otwarci, chętnie nawiązują nowe kontakty. Historyczne zaszłości i stereotypy utrudniają raczej współpracę nauczycielom-opiekunom, to oni muszą włożyć więcej wysiłku w ich obalanie. Młodzież poznaje raczej konkretne osoby, niż mieszkańców danego kraju. I to jest bardzo optymistyczne.

Dziękujemy za rozmowę.