Człuchów: Kacper Szyca jest trzynasty na świecie. Matematyka nie ma dla niego tajemnic

Społeczne Liceum Ogólnokształcące im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego STO
ul. Jana III Sobieskiego 7 A
77-300 Człuchów

Kacper mieszka w Chojniczkach, jego nauczyciel Lech Dąbrowski w Chojnicach, ale obaj spotykają się w Zespole Szkół Społecznych STO im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Pewnie by do tego nie doszło, gdyby nie zona Lecha Dąbrowskiego, która jeszcze w szkole podstawowej przyuważyła Kacpra i odkryła, że powinien przysiąść fałdów, bo może być z tego coś dobrego. – Za bardzo mi się nie chciało – śmieje się Kacper. – Ale w końcu, chyba w szóstej klasie złapałem bakcyla i polubiłem matematykę.

Finał w Paryżu

I tak wpadł w ręce Lecha Dąbrowskiego, który Kacpra chwali – że ambitny, że mu się chce. A efekt widać jak na dłoni – na 28 finale światowym mistrzostw gier logicznych i matematycznych w Paryżu Kacper zajął 13 miejsce! Najpierw jednak Kacper – wraz z trojgiem innych uczniów swojej szkoły musiał przebrnąć przez polski finał we Wrocławiu. Tam był szósty. A to dawało mu przepustkę do finału w Paryżu.

– We Wrocławiu się dziwili – jakiś Kacper Szyca, z jakichś Chojniczek – kto to jest i gdzie to jest – śmieje się nauczyciel Kacpra. – To był szok dla organizatorów, bo oni tam o wszystkich wszystko wiedzą i dobrze znają matematyczną elitę.

Potem był więc Paryż. I dużo trudniejszy konkurs z 16 zadaniami do rozwiązania, które trzeba było zrobić w trzy godziny. – Po pierwszym dniu byłem na piątym miejscu – zdradza Kacper. – Ale potem były nerwy i w końcu wylądowałem na trzynastym miejscu.

Ponieważ jest w maturalnej klasie, więc na pewno spróbuje jeszcze raz. A o ciąg dalszy nie bardzo musi się martwić, bo ma już w ręku indeksy – na Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie czy na Politechnikę Gdańską. Ale niewykluczone, że wybierze zagraniczną uczelnię, bo jak mówi, są tam jednak większe możliwości rozwoju.

Czasem godzina snu

– Nie czarujmy się, bez ciężkiej pracy nie ma efektów – podkreśla Dąbrowski. – To jest od sześciu do dziesięciu godzin siedzenia dziennie nad zadaniami. – Czasami godzina snu i do szkoły – kwituje Kacper, który poza matematyką nie widzi świata, no chyba że miałoby to być pływanie na łajbie…

Czy Kacper matematykę ma w genach? To pewnie trudno osądzić, ale mówi, że ma trzech braci też z jakąś smykałką do matmy, jednak są …zbyt leniwi. – Mają predyspozycje – potwierdza Lech Dąbrowski. – Jeżeli chce się pracować, to przy talencie można osiągnąć wiele. Ale sam talent nie wystarcza. Mnie z Kacprem pracuje się świetnie. To jest zupełnie inna półka, elita polskich matematyków.

Jeszcze we wrześniu Kacper wybiera się na Kongres Młodych Matematyków Polskich do Zielonej Góry.

Maria Eichler
Gazeta Pomorska, 08.09.2014 r.