O lekturach i ich percepcji w Dniu Języka Ojczystego

"Książki są jak towarzystwo, które sobie człowiek dobiera" – o lekturach i ich percepcji w Dniu Języka Ojczystego

Nie jest tajemnicą, że czytanie traktujemy jako czynność zautomatyzowaną – wystarczy prosty test percepcji by dowieźć, że mniej czasu zajmuje nam przeczytanie liter i ułożenie z nich słowa niż wydobycie z pamięci nazwy koloru, którym zostały zapisane, a który nie jest tożsamy z opisem. W dobie mediów społecznościowych nieustannie dekodujemy teksty i tworzymy kolejne przekazy. Komunikujemy się znacznie częściej pisząc niż mówiąc, niejednokrotnie zamykając nasz przekaz w 140 znakach z charakterystycznymi hashtagami. Opisujemy, komentujemy, wchodzimy w dyskusję rzadko zastanawiając się skąd czerpiemy używane przez nas językowe wzorce. Robimy to szybko, mechanicznie, bezrefleksyjnie. Używamy kalek językowych, daleko posuniętych skrótów myślowych, modyfikujemy język tworząc nie zawsze zrozumiałe neologizmy i choć ten jest żywą materią to potrzebuje, by pielęgnować jego poetycką formę i pozwalać mu od czasu do czasu wybrzmieć w literackim kształcie. Gdzie go znaleźć? W literaturze. 

Niestety jak wynika z raportu – „Stan czytelnictwa w Polsce w 2016 r.”, który opublikowano w kwietniu ubiegłego roku, jakąkolwiek książkę przeczytało w ciągu dwunastu miesięcy zaledwie 37% Polaków, a tylko 10% przeczytało 7 lub więcej pozycji.

Szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego pomimo życia w świecie tekstów tak rzadko sięgamy po literaturę postanowiliśmy porozmawiać z polonistami Społecznego Towarzystwa Oświatowego, którzy na co dzień pracują z młodzieżą. Mając w pamięci tytułowe słowa Monteskiusza postanowiliśmy zapytać jaka literatura i jacy bohaterowie kształtują język młodych Polaków.

Młodzież a książka  

Nauczyciele i uczniowie zrealizują tzw. podstawę programową zawierającą listę lektur obowiązkowych i uzupełniających. Omówić mogą także te książki, które na lekcje języka polskiego wnoszą sami uczniowie.

Uczniom staram się pokazać, że należy budować swoją wyjątkową relację z książką. To, co jednych zachwyca, innych może nudzić, komuś może wydać się zbyt trudne lub zbyt banalne. Ta sama lektura może być oceniona wysoko przez jedną klasę, a w innej grupie omawianie jej idzie jak po grudzie – mówi Joanna Piechna-Chrzanowska ze szkoły STO na warszawskim Bemowie.

Poloniści podkreślają, że najbliższy sercu młodego czytelnika jest bohater, którego życie wypełnia dziwność, magia i fantastyka. 

Mało atrakcyjnym wydaje się np. Staś Tarkowski czy Tomek Sawyer, i nie jest w stanie zmienić tego egzotyczne tło lub nieznany, lecz realistyczny świat przedstawiony w powieści. Inne kraje, kontynenty, przyroda, kultura tego dzisiejszy młody czytelnik często doświadcza sam, podczas wakacji z rodziną. To, co go intryguje, wzbudza w nim ciekawość i porusza emocje to zaskakujący innością, obcy świat oraz bohater łączący w sobie wrażliwość człowieka (a jednak!) i możliwości oraz umiejętności nadprzyrodzone. Gdy dodamy do tego szczyptę nowoczesnej technologii oraz tradycyjny motyw walki dobra ze złem, zyskamy zainteresowanie większości uczniów – tłumaczy Katarzyna Ziółkowska z ZSO STO nr 1 w Warszawie.

Nie dziwi zatem, że sporo entuzjazmu wzbudza "Władca Lewawu" D. Terakowskiej, "Hobbit" J. R. R. Tolkiena czy "Baśniobór" B. Mulla. Przez wiele lat największą popularnością cieszyła się i cieszy – literatura współczesna, niemniej uczniowie coraz częściej i coraz mocniej kształtują swoje gusta w oparciu o rekomendacje znalezione w sieci.

Wiele dyktuje rynek książki i reklamy wokół niej. Młodzież chętniej sięga po utwory, które pojawiają się w mediach społecznościowych, o których jest "głośno". Dlatego częściej czytają utwory współczesne, nowe. Nie wyklucza to jednak możliwości zainteresowania ucznia książką "starszą". I tu właśnie pojawia się bohater literacki. Z mojego doświadczenia i pewnie wielu innych nauczycieli, mogę śmiało stwierdzić, że uczeń poszukuje w książce (ale również np. filmie) postaci, które w jakiś sposób są mu bliskie. Uczeń klasy IV chętniej czyta "Dziennik Cwaniaczka", a 15-latek prędzej sięgnie po "Buszującego w zbożu". - podkreśla Paulina Richter z ZSS STO nr 7 w Krakowie.

W jakim celu sięgamy po książki? Najczęściej niezależenie od wieku poszukamy emocji, przygód i bohaterów, z którymi w pewnym stopniu możemy się utożsamić. Niemniej książki dla ucznia to często jedynie lektura z tzw. kanonu.

Kanon lektur szkolnych opiewa w pisarzy pokroju: Sienkiewicz, Mickiewicz, Żeromski etc. Każdy z uczniów intuicyjnie czuje dystans w stosunku do nich, do ich utworów. Nic w tym dziwnego, bo nawet w klasach licealnych trudno przebić "mur” wieloletnich interpretacji, otoczki historyczno-literackiej. I tutaj przed nauczycielami stoi największe wyzwanie: wciągnąć uczniów, nie paraliżując ich ogromem geniuszu naszych pisarzy oraz jednocześnie wyzwalając w nich świeże spojrzenie na epokową literaturę. Jak to zrobić? Wbrew pozorom nie jest to takie trudne – podkreśla Paulina Richter.

Nauczyciele mają pełen wachlarz możliwości: od urozmaiconych metod aktywizujących uczniów oraz materiałów dydaktycznych, po różnorodne wydarzenia w wielu ośrodkach kultury w tym bibliotekach czy muzeach. W mediach społecznościowych istnieje wiele grup, gdzie poloniści wymieniają się twórczymi pomysłami na omawianie lektur. Ponadto nie należy uczniów ograniczać w czytaniu. Dla polonistów najważniejsze jest, że czytają. 

Moim ulubionym zdaniem, które powtarzam uczniom jest: "Czytajcie, bo to najważniejsze! Czytajcie wszystko na co macie ochotę, ale pamiętajcie: zawsze musicie się zastanowić czy utwór Wam się podoba, czy nie i umieć odpowiedzieć: dlaczego? Ponieważ największą krzywdą jaką można wyrządzić książce jest bezmyślne czytanie i obojętność. Spodoba Wam się? Świetnie! Ale nie lubić też trzeba umieć." – zaznacza Paulina Richter.

Dlatego poloniści rozszerzają listę lektur o utwory, którymi uczniowie sami chcieliby się podzielić z innymi. Tworzą prezentacje, projekty, mówią o tym, co ich interesuje, co ich poruszyło. We współczesnej szkole umiejętność samodzielnego myślenia, szczególnie w czytaniu, powinna być pielęgnowana. 

Czytanie a społeczeństwo sieci  

Zmienia się świat, zmieniają się i uczniowie. W epoce 140 znaków, memów i instastories zmianie ulega również sam proces czytania, a co za tym idzie myślenia o literaturze. Uczniowie mają bowiem problem z rozwinięciem myśli, piszą skrótowo. Skutkuje to zatrważającą ilością błędów językowych. Brakuje refleksji nad językiem, nad treścią. Jednak bywają za to bardzo kreatywni! Najpopularniejszym słowem roku 2017 zostało „xD”.

Młodzi ludzie zawsze lubili porozumiewać się językiem „potocznym”. W dobie smartfonów, komputerów, tabletów powyższy znak jest jednym z nich. Ważne, by nauczyciel „nadążał” za ich modą… – tłumaczy nam polonistka STO ze Szczecina Irena Warcok.

Marta Brus-Łapińska z STO nr 9 Warszawie dodaje:

Język zawsze dążył do uproszczeń i nie uważam tego za zjawisko negatywne. Martwi mnie jedynie to, że wraz z uproszeniem języka, uproszczeniu ulega także postrzeganie świata. Maleje wachlarz rozpoznawanych emocji, blaknie paleta barw, otaczająca nas przyroda zlepia się w homogeniczną masę. Spada uważność w dostrzeganiu niuansów, bo brakuje słów, by je nazwać.

Warto przy tej okazji zadać pytanie, co zmienia lub wnosi kolejna duża reforma oświaty? W odpowiedzi słyszymy raczej gorzkie słowa:

Wspólnie z koleżankami odczuwamy niepokój i frustrację z powodu sztywnych wymagań reformy. Do tej pory miałyśmy wrażenie, że darzy się nas zaufaniem, a naszym zadaniem jest pokazać uczniom jak docierać do różnorodnych informacji, jak je selekcjonować i wartościować.  Mamy wrażenie, że odebrano nam swobodę działania. Zdecydowanie nacisk położony jest na to, by wiedzieć, a nie na to, by umieć mówi Jadwiga Kurzydłowska z SSP nr w Szczecinie.

Nauczyciele przyzwyczaili się już do ciągłych zmian w systemie oświaty, trwają więc w nim ze świadomością, że zapewne niedługo przyjdzie kolejna „dobra zmiana” i znów pojawią się propozycje korekt. Co do takiego obrotu spraw wątpliwości nie ma Dariusz Dybek z ZSO STO w Kluczborku:

Według mnie wygląda to na nieco fatalistyczne podejście do tego, co proponują ci „na górze”, w myśl słów piosenki Wojciecha Młynarskiego: „Róbmy swoje…”.