Nauczyciel Pierwsza Klasa – wywiad z Jolantą Sierpińską

Specjalizują się w różnych dziedzinach, mają odmienne temperamenty i metody działania. Łączy ich jedno - z wielką pasją wykonują swoją pracę, zyskując sympatię uczniów, rodziców i współpracowników. To oni - Nauczyciele Pierwsza Klasa - są bohaterami cyklu, w którym przybliżamy niezwykłych nauczycieli ze szkół STO. Jako pierwsza wywiadu udzieliła nam Jolanta Sierpińska - założycielka i opiekunka pracowni filmu animowanego „Akcja Animacja”, działającej przy ZSS STO w Szczecinku. Zachęcamy do lektury!

Jolanta Sierpińska, Zespół Szkół Społecznych STO w Szczecinku

Nauczyciel plastyki i historii sztuki od 32 lat. Założycielka i opiekunka pracowni filmu animowanego „Akcja Animacja”, działającej przy ZSS STO w Szczecinku. Razem z zespołem wielokrotnie nagradzana za efekty swojej pracy, m.in. na przeglądach filmów animowanych, Festiwalu Filmowym w Gdyni czy Ogólnopolskim Konkursie Filmowym „Zabytkomania”, organizowanym przez Instytut Dziedzictwa Narodowego i Polski Instytut Sztuki Filmowej.

Odznaczona Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi oraz Medalem KEN.

Czuje się Pani bardziej nauczycielem czy plastykiem? A może tych dwóch ról nie da się oddzielić?

Jolanta Sierpińska: Jestem przede wszystkim historykiem sztuki i nauczycielem plastyki. Nie prowadzę osobiście działalności artystycznej, wolę zajmować się budzeniem wrażliwości na sztukę w moich uczniach i razem z nimi się rozwijać.

Jak uczy się sztuki w czasach prymatu nauk ścisłych? Czy łatwo przekonać uczniów (albo ich rodziców), że sztuka jest ważna?

Przede wszystkim trzeba zdawać sobie sprawę, że plastyka czy, szerzej, sztuka odpowiada za kształtowanie w młodych ludziach niezwykle ważnych kompetencji potrzebnych w codziennym, dorosłym życiu. Jedną z nich jest kreatywność, twórcze myślenie. Tego nie nauczą się na innych szkolnych przedmiotach. Po drugie dziedzina, której poświęciliśmy się szczególnie z moimi uczniami, czyli animacja poklatkowa, łączy w sobie nauki ścisłe i humanistyczne. Potrzebujemy w naszym zespole zarówno plastyków, jak i informatyków, programistów czy fotografów. Sztuka może połączyć wiele dziedzin, pozornie ze sobą niezwiązanych.

Jak zaczęła się Pani przygoda z animacją?

Wszystko zaczęło się dokładnie 22 kwietnia 2012 roku o 10:00. Uczestniczyłam wtedy w warsztatach poświęconych animacji, prowadzonych przez panią Anielę Lubieniecką z Wrocławia. Pomyślałam sobie, że to może być świetny pomysł na to, co można zrobić ze szkolnymi zbiorami prac plastycznych, aby dłużej przetrwały. Można je po prostu sfotografować i klatka po klatce stworzyć z nich film. Poza tym był to też doskonały sposób, aby trafić do młodzieży, wykorzystując ich naturalne predyspozycje i bardzo dobrą znajomość nowych technologii.

Czy darzy Pani szczególnym sentymentem jakiś film, który powstał w ramach „Akcja Animacja”?

Oczywiście ważny jest ten film, który zdobywa nagrody. Obecnie najbardziej obsypany nagrodami został film „Szczecineckie czarownice”. Z kolei ze względu na walory artystyczne bardzo cenię „Metamorfozę”, a ze względu na udaną integrację malarstwa i muzyki – filmy przygotowywane na „Jazz nad Odrą”. Jednak najbliższy sercu jest ten zawsze ten film, który aktualnie powstaje, a obecnie jest to animacja „Karaluchy”.

W ramach projektu „Akcja Animacja” pracowała Pani z wieloma uczniami. Jak rozwijali się w pracy nad filmami? Czego mogli się uczyć?

Metoda animacji poklatkowej stwarza doskonałą okazję do pracy zespołowej. Żeby uzyskać zamierzony efekt, trzeba umiejętnie podzielić zadania, dostosowując je do predyspozycji uczestników zajęć. Uzdolnieni plastycznie wykonują plany i elementy plastyczne służące do animacji, „komputerowcy” dbają o kwestie związane z tworzeniem „avików” i montażem. Dochodzą jeszcze takie zadania, jak: narracja (realizowana w kilku wersjach językowych), udźwiękowienie, oświetlenie, promocja, organizacja premiery itd. Każdy znajduje coś dla siebie. Dzięki temu w uczniach kształtuje się umiejętność współpracy w zespole, poczucie odpowiedzialności za wykonanie powierzonego elementu wspólnego dzieła. Nie nastawiają się na indywidualny sukces, nie biorą udziału w „wyścigu szczurów”, liczy się tylko wspólnie tworzona nowa jakość. To niezwykle ważne kompetencje społeczne, potrzebne do przyszłego funkcjonowania w społeczeństwie, a niemożliwe do zweryfikowania w testach.

Wielu Pani uczniów wybrało szkoły artystyczne. Czy dla kogoś z nich animacja lub szerzej rozumiana kinematografia stała się sposobem na życie?

Zespół „Akcja Animacja” powstał w 2012 roku i zaangażowali się w niego głównie gimnazjaliści, zatem nie zdążyli oni jeszcze wybrać swojej drogi zawodowej. Na razie mają tylko plany i marzenia. Niektórzy myślą o aktorstwie, tworzeniu gier komputerowych czy pracy montażysty. Natomiast oczywiście w całej mojej karierze nauczyciela miałam wielu uczniów, którzy wybrali szkoły artystyczne i obecnie pracują w zawodzie.

W dotychczasowej karierze pedagogicznej osiągnęła Pani mnóstwo sukcesów. Który z nich ceni Pani najbardziej?

Największym sukcesem jest dla mnie, i zawsze będzie, pasja uczniów. Błysk w ich oczach, zapał do pracy, propozycje spotkań w soboty i niedziele, nowe pomysły i poczucie satysfakcji, gdy coś się uda.

Czy jest jeszcze coś w pracy nauczycielskiej, czego nie udało się Pani osiągnąć, a do czego Pani dąży?

Chciałabym wszystko doprowadzać do końca i zawsze czerpać przyjemność ze swojej pracy, a także innym sprawiać tę przyjemność. To jest mój cel. Natomiast jeśli chodzi o konkursy, to oczywiście wysyłamy nasze filmy do wielu miejsc, ponieważ to bardzo motywuje uczniów. Nie mam jednak w tej chwili żadnego konkursu, o którym marzę, aby go wygrać.

Dziękujemy za rozmowę.