Komentarz do zapowiadanej likwidacji egzaminu dla szóstoklasistów

Minister Anna Zalewska ogłosiła 8 stycznia br., że od 2017 roku zostanie zlikwidowany egzamin dla szóstoklasistów, dodając, że nie miał on sensu. Z jednej strony, egzaminy zewnętrzne sprawiają, że szkoły przygotowują tylko do testów, a to hamuje rozwój intelektualny uczniów, z drugiej jednak – egzamin jest narzędziem weryfikacji postępów ucznia, ale przede wszystkim diagnozowania pracy szkoły.

Rozwiązaniem nie jest więc jego likwidacja, ale mądra przebudowa. Likwidując, można tylko wylać dziecko z kąpielą, myśląc o niektórych wadach, pozbyć się wszystkich zalet.

Jeszcze ważniejszym aspektem tej zmiany są różnice w jakości nauczania szkół. Bardzo dobre, renomowane szkoły, zarówno publiczne, jak i niepubliczne, będą pewnie dalej uczyć bardzo dobrze. Jednak słabsze szkoły, po likwidacji egzaminu dla szóstoklasistów, stracą zewnętrzne kryterium, które do tej pory było dla nich mobilizujące. Rodzice uczniów często wymagali od szkół, aby ich dzieci napisały dobrze egzamin, co pośrednio wpływało na wzrost jakości nauczania. Od 2017 roku nie będzie żadnego narzędzia, które pozwoliłoby sprawdzić, czy szkoła podstawowa realizuje prawidłowo pogram nauczania. Różnice mogą się więc pogłębić, a wyrównywanie szans uczniów stanie się mrzonką.

dr Anna Okońska-Walkowicz, prezes Społecznego Towarzystwa Oświatowego