Kilka słów o języku polskim: Paulina Richter

Do rozmowy o preferencjach czytelniczych młodzieży zaprosiliśmy polonistkę Paulinę Richter z Zespołu Szkół Społecznych nr 7 STO w Krakowie. 

Czy zauważa Pani zmianę preferencji uczniów dotyczącą poszczególnych okresów literackich? Czy jacyś bohaterowie są dziś szczególnie bliscy młodzieży? Które lektury młodzież czyta najchętniej?

Moim zdaniem preferencje dotyczące wyboru książek wśród dzieci i młodzieży mają mało wspólnego z poszczególnymi okresami literackimi. Większość z uczniów sięgająca po książki raczej nie zastanawia się z jakiej epoki utwór pochodzi. Wiele dyktuje rynek książki i reklamy wokół niej. Młodzież chętniej sięga po utwory, które pojawiają się w mediach społecznościowych, o których jest "głośno". Dlatego częściej czytają utwory współczesne, nowe. Nie wyklucza to jednak możliwości zainteresowania ucznia książką "starszą". I tu właśnie pojawia się bohater literacki. Z mojego doświadczenia i pewnie wielu innych nauczycieli, mogę śmiało stwierdzić, że uczeń poszukuje w książce (ale również np. filmie) postaci, które w jakiś sposób są mu bliskie. Uczeń klasy IV chętniej czyta "Dziennik Cwaniaczka", a 15latek prędzej sięgnie po "Buszującego w zbożu". W czytelnictwie bez względu na wiek chodzi o poszukiwanie emocji, przygód i bohaterów, którzy w pewnym stopniu odzwierciedlają problemy czytelnika. Wspierają go i pocieszają. Myślę, że dla młodzieży to bardzo ważny, indywidualny czynnik. 

Na ile współczesna szkoła pozwala wnosić uczniom na lekcję języka polskiego własnych bohaterów?

Nie jest to łatwe zadanie. Kanon lektur szkolnych opiewa w pisarzy należących do narodowego sacrum: Sienkiewicz, Mickiewicz, Żeromski, etc. Każdy z uczniów intuicyjnie czuje dystans w stosunku do nich, do ich utworów. Nic w tym dziwnego, bo nawet w klasach licealnych trudno przebić "mur' wieloletnich interpretacji, otoczki historyczno-literackiej. I tutaj przed nauczycielami stoi największe wyzwanie: wciągnąć uczniów, nie paraliżując ich ogromem geniuszu naszych pisarzy oraz jednocześnie wyzwalając w nich świeże spojrzenie na epokową literaturę. Jak to zrobić? Wbrew pozorom nie jest to takie trudne. Przed nauczycielem współczesnej szkoły stoi wachlarz możliwości: od urozmaiconych metod aktywizujących uczniów oraz materiałów dydaktycznych po różnorodne eventy w wielu ośrodkach kultury - bibliotekach, muzeach etc.  W mediach społecznościowych istnieje wiele grup np. dla polonistów, którzy wymieniają się twórczymi pomysłami na omawianie lektur. Wiele z nich wykorzystałam na lekcji i przynoszą efekty. Ponadto moim zdaniem nie należy uczniów ograniczać w czytaniu. Najważniejsze, że czytają. Moim ulubionym zdaniem, które powtarzam uczniom jest: "Czytajcie, bo to najważniejsze! Czytajcie wszystko na co macie ochotę, ale pamiętajcie: zawsze musicie się zastanowić czy utwór Wam się podoba czy nie i umieć odpowiedzieć dlaczego. Ponieważ największą krzywdą jaką można wyrządzić książce jest bezmyślne czytanie i obojętność. Spodoba Wam się? Świetnie! Ale nie lubić też trzeba umieć". Dlatego rozszerzam listę lektur o utwory, którymi uczniowie sami chcieliby się podzielić z innymi.  Tworzą prezentacje, projekty, dzielą się tym co ich interesuje i co ich poruszyło. Myślę, że we współczesnej szkole umiejętność samodzielnego myślenia, szczególnie w czytaniu, powinna być pielęgnowana. 

Zmienia się świat, zmieniają się i uczniowie. Mamy epokę 140 znaków, memów i instastory. Jaki to ma wpływ na sam proces czytania i myślenia o literaturze? Czu uczniowie też piszą rozprawki na 140 znaków?

Z pewnością chcieliby:) Niestety żyjemy w czasach, gdzie wszystko trwa "chwilę" i czas biegnie bardzo szybko. Dlatego uczniowie nie są nauczeni cierpliwości, trudno im skupić się na jednym zadaniu, tekście trochę dłużej.  Jest to sporym wyzwaniem dla polonistów. Zachęcenie do czytania to jedno, a drugie to omówienie utworu, interpretowanie go "na części". Są przypadki, kiedy jest to dla uczniów po prostu nudne i nie widzą w tym celu. Widać to oczywiście po pracach pisemnych. Uczniowie mają problem z rozwinięciem myśli, piszą skrótowo. Skutkuje to zatrważającą ilością błędów językowych, składniowych. Brakuje refleksji nad językiem, nad treścią. Oczywiście należy nad tym pracować i jest to możliwe. Jeżeli jakiś uczeń pyta "po co?" (a zdarza się to często), to zawsze odpowiadam, że interpretacja literatury, prace pisemne kształtują umiejętność samodzielnego myślenia, kształtowania własnego zdania. Nie ma innego sposobu jak pisać, pisać i jeszcze raz pisać.

Najpopularniejszym słowem roku 2017 było "xD" :-) Dla polonisty jaki to sygnał? Znak? Może wskazówka?

Pytanie to wiąże się ściśle z poprzednim. Moda na "chwilę" przejawia się we wszystkich aspektach życia. Niestety młodzież dąży do skrótowości nawet w mowie. Łatwiej powiedzieć automatyczne "xD" niż np. "cieszę się, że to mówisz". Emotikony zastępują mimikę twarzy, snapy zamiast rozmowy, instagram zamiast spotkań.  We współczesnej szkole nie można tego ignorować i udawać, że nie istnieje. A może warto na lekcjach np. języka polskiego posłużyć się np. memami jako ciekawym źródłem kultury? Nakręcić reportaż za pomocą snapchata? Stworzyć instastory jako sprawozdanie z wycieczki? Myślę, że możliwości jest wiele.

Trwa pierwszy rok reformy, która przyniosła sporo zmian i nowe wyzwania. Jak poloniści radzą sobie z kolejnymi zmianami?

Każda reforma niesie ze sobą zmiany - to oczywiste. Moim zdaniem sporo czasu zajmuje przeczytanie literatury dot. nowych podstaw programowych, ułożenia sobie w głowie kilku wytycznych dla różnych klas (np. IV, VI i II gim. trzy różne podstawy!). Sporo wyzwań stawiają przed nami również zdezorientowani rodzice. Zadają mnóstwo pytań, mają wątpliwości. Zadaniem nauczyciela jest zapewnić nie tylko dzieciom, ale również rodzicom poczucie komfortu, że każda reforma nie "odbije się" na wykształceniu ich dzieci. Zmiana formuły testów, listy lektur etc. to wyzwanie nie tylko dla polonisty, ale przede wszystkim dla podopiecznych i ich opiekunów - myślę, że przede wszystkim o tym powinniśmy pamiętać. 

Dlaczego Pani zdaniem debata nad listą lektur, w przypadku każdej reformy budzi tak wielkie emocje? Jaki jest Pani zdaniem bilans zysków i strat? 

Nie jest łatwo spośród tylu wspaniałych utworów wybrać tylko kilka, które znajdą się na liście obowiązkowych pozycji do przeczytania. Ilu nas polonistów, tyle będzie odrębnych zdań na temat "Najlepszych pozycji w kanonie". Moim zdaniem najważniejsze jest to, że nie powinno się obniżać poprzeczki. Uczniowie powinni czytać utwory w całości (wybieranie jedynie fragmentów pozbawia patrzenia na całość jako wartość), powinno się zadbać o większą ilość lektur obowiązkowych. Zatrważające jest, ile godzin przed komputerem statystycznie spędza uczeń, a ile poświęca na czytanie literatury. Osoba wykształcona powinna być przede wszystkim oczytana. Co za tym idzie powinna znać najważniejsze utwory z historii literatury (nie tylko polskiej) oraz orientować się na temat nowości na rynku wydawniczym. Nie można zapominać, że piękna literatura polska to nie tylko renesans, ale również np. literatura współczesna po 89', która traktowana jest szczątkowo w aktualnych kanonach lektur, nie wspominając o literaturze najnowszej. Nie jest prostym zadaniem wybrać kanon, jednak należy pamiętać, że jeżeli nie zaszczepimy w uczniach od najmłodszych lat szacunku do książki, historii oraz tradycji, to niestety możliwe, że za kilka lat współczesne technologie wyprą literaturę ze szkół. Smutne, ale myślę, że potencjalnie możliwe. 

Dziękujemy za rozmowę!