Będę próbował coś w tym świecie zmienić na lepsze

Michał Lipiec, uczeń SSP nr 1 STO w Łodzi, został brązowym medalistą Międzynarodowej Olimpiady Chemicznej. Był jedynym uczniem szkoły podstawowej w 4-osobowym zespole, który w tym roku reprezentował Polskę. Z Michałem rozmawialiśmy o jego przygodzie z chemią, Międzynarodowej Olimpiadzie i planach na przyszłość.

Podobno trudno zobaczyć Cię bez książki. Czy basen to jedyne miejsce, w którym nie pogłębiasz wiedzy?

Rzeczywiście trochę tak jest, że wszędzie chodzę z książkami. I nawet na basenie też zdarzało mi się siedzieć z książką, gdy czekałem na swoją kolej w trakcie zawodów. Na tyle ciekawią mnie tematy, o których czytam, czy zadania, które rozwiązuję, że nie przeszkadza mi nawet spory hałas dookoła. Ale z drugiej strony, wiele chwil spędzam inaczej – uprawiając sport lub z rodziną, zwłaszcza bawiąc się z moją siostrą Hanią.

Zdobywasz nagrody i wyróżnienia nie tylko podczas Olimpiad i konkursów chemicznych, ale też np. matematycznych i fizycznych. Interesujesz się tymi dziedzinami na równi z chemią czy jednak chemia jest niekwestionowanym numerem 1?

Matematyką pasjonuję się tak samo, jak chemią i próbuję poświęcać jej równie wiele czasu. Jest to jednak dziedzina, w której osiągnięcia na poziomie olimpiady licealistów wymagają chyba większej liczby spędzonych godzin i rozwiązanych zadań niż chemia. Dlatego, choć w zeszłym roku byłem laureatem I stopnia w ogólnopolskiej Olimpiadzie Matematycznej Juniorów (czyli dla szkół podstawowych i gimnazjów), to dopiero w tym roku udało mi się dotrzeć do finału Olimpiady Matematycznej dla licealistów. Jednocześnie już w zeszłym roku byłem w finale Olimpiady licealistów z chemii, a w tym roku dostałem się już do Olimpiady Międzynarodowej. Fizyką zacząłem się interesować później i nadal jest ona w pewnym sensie dziedziną poboczną, ale poświęcam jej coraz więcej czasu. Dużo uczę się też języków – angielskiego i niemieckiego. Lubię oglądać filmy i seriale w wersjach oryginalnych, a ostatnio uczę się matematyki i chemii z książek anglojęzycznych. W VI i VII klasie startowałem w konkursach wojewódzkich z angielskiego i niemieckiego i w obu przypadkach zostałem dwukrotnie laureatem, ale VIII klasie nie wystarczyło już czasu, żeby jeszcze raz wystartować.

Jako świeżo upieczony absolwent szkoły podstawowej, byłeś najmłodszy w polskiej reprezentacji biorącej udział w Olimpiadzie. Kiedy trzeba zacząć się uczyć chemii, żeby jeszcze w szkole podstawowej reprezentować Polskę na takiej imprezie?

Myślę, że wszystko zależy od poziomu zaangażowania. Zacząłem zajmować się chemią w klasie czwartej i na początku nie była to bardzo intensywna praca. W piątej klasie przygotowywałem się już do konkursu wojewódzkiego dla gimnazjalistów, dlatego zacząłem poświęcać chemii więcej czasu i udało mi się ten konkurs wygrać. Kolejne klasy to już przygotowania do Olimpiady licealistów. Równolegle zajmowałem się matematyką, bo zadania w Olimpiadzie Chemicznej wymagają opanowania matematyki na poziomie liceum.

Jakie są Twoje pierwsze wspomnienia związane z chemią? Czy w czasie gdy Twoi koledzy ekscytowali się np. sportowcami, Twoimi idolami byli naukowcy (a może pływacy – wiem, że świetnie pływasz)?

Kiedy byłem mały, rodzice opowiadali mi lo świecie i kosmosie lub czytali książki na ten temat. Rozwiązywaliśmy też razem różne zagadki i przeprowadzaliśmy proste doświadczenia. Po krótkim czasie sam się w to „wkręciłem” i nie potrzebowałem żadnej motywacji, żeby się uczyć – szczególnie, że miałem szczęście do dobrych nauczycieli, którzy mi bardzo pomagali. Idoli samych w sobie nie mam i nigdy nie miałem, ale zawsze najbardziej podziwiałem mojego dziadka. Urodził się przed wojną w biednej rodzinie. Los doświadczał go i przeszkadzał mu w życiu na wiele sposobów (jego dwóch braci zginęło w trakcie wojny), a on mimo przeciwności i bardzo trudnych czasów zdołał zostać lekarzem i wykładowcą na uczelni, zapewniając dzieciom dobry start w przyszłość. Prawdziwy człowiek ze stali.

Ty właśnie skończyłeś szkołę podstawową. Twoje koleżanki i koledzy poznawali na zajęciach z chemii czy fizyki to, co przewidywała podstawa programowa dla uczniów w Waszym wieku. Ty już dawno opanowałeś ten materiał. Czego uczyłeś się w ostatnim roku?

Moja szkoła była dla mnie bardzo wyrozumiała, za co jestem ogromnie wdzięczny. Podczas lekcji przedmiotów ścisłych miałem możliwość przerabiania własnych materiałów.

Jakie zagadnienia lubisz w chemii najbardziej? Co jest Twoim „konikiem"?

To, co w danym momencie przerabiam, wydaje mi się akurat najbardziej interesujące, ale coraz bardziej zaczynam się skłaniać ku chemii fizycznej czy kwantowej.

Na stronie polskiej Olimpiady Chemicznej wyczytałem, że tegoroczne wydarzenie miało niestandardowy przebieg z uwagi na pandemię, a z tego samego powodu decyzja o organizacji Olimpiady Międzynarodowej zapadła późno i rywalizacja nie wyglądała tak, jak zazwyczaj. Jak ta niecodzienna sytuacja wpływała na Ciebie, jako uczestnika?

Było to nieco stresujące – długo nie wiedzieliśmy czy finał, a potem Olimpiada Międzynarodowa się odbędą, więc na początku trudno było rozplanować przygotowania. Jednak, ponieważ lubię czytać o chemii, nie spowodowało to przerwy w tych przygotowaniach.

Olimpiada Międzynarodowa była organizowana przez Turcję, ale z oczywistych względów do Stambułu nie pojechaliście. Jak przebiegała rywalizacja online? Czy miałeś w ogóle okazję poznać kolegów z reprezentacji?

Rywalizacja przebiegała bardzo dobrze – każdy pisał olimpiadę w swoim okręgu i wszystko było monitorowane przez organizatorów online. W Łodzi pisaliśmy olimpiadę we dwóch na terenie Uniwersytetu. Byliśmy ubrani w koszulki reprezentacji kraju, a na stołach mieliśmy biało-czerwone proporczyki, więc dało się odczuć atmosferę międzynarodowego wydarzenia. Następnie prace były skanowane i wysyłane do międzynarodowej komisji sprawdzającej. Rzeczywiście wielka szkoda, że nie zdołałem zobaczyć Turcji oraz nie było okazji na integrację drużyny. Jednak dwóch z trzech pozostałych reprezentantów już znałem z niektórych kółek i obozów chemicznych, a podczas kursu kwalifikacyjno-przygotowawczego online była okazja, aby te znajomości odświeżyć.

Z jakimi nadziejami startowałeś w Olimpiadzie? Jak oceniasz poziom trudności zadań konkursowych?

Z racji wieku wydawało się, że miałem małe szanse na start w Olimpiadzie Międzynarodowej, dlatego bardzo się ucieszyłem, gdy udało mi się do niej dostać. Zadania na Olimpiadzie okazały się stosunkowo łatwe, ale podstawowym problemem była duża ich ilość przy krótkim czasie. Kiedy dowiedziałem się, że zdobyłem brązowy medal i miałem drugą lokatę w naszej reprezentacji to byłem zadowolony, choć było mi trochę przykro, że nie załapałem się na srebrny medal (Michał był pierwszy wśród brązowych medalistów i od srebrnego medalu dzieliło go półtora punktu na sto możliwych do uzyskania – przyp. red.).

Jakie plany wiążesz z chemią? Czy już wiesz, w jaki sposób chciałbyś wykorzystywać swoją wiedzę chemiczną w dorosłym życiu?

Jedyne, co wiem, to że podobnie jak wielu młodych ludzi, będę próbował coś w tym świecie zmienić na lepsze. A czy moje próby będą przebiegały za pośrednictwem czystej chemii, matematyki czy fizyki, czy może wszystkiego naraz – czas pokaże.

Dziękuję za rozmowę.

 

Zachęcamy także do przeczytania wywiadu z Dorotą Taźbierską, dyrektor SSP nr 1 STO w Łodzi - pełna treść rozmowy jest dostępna tutaj.

Znajdź szkołę